|
Blog > Komentarze do wpisu
Karetą z Królem Janem
Fajny dziś dzień. Godzinę dłuższy niż zwykle. I w dodatku - miła niespodzianka! - słoneczny. Wprawdzie w domu nieporządek miły, ale czy to nie szkoda marnować taką piękną pogodę i sprzątać? Oczywiście, że byłoby szkoda. Posprzątam jutro, a dziś wybraliśmy się do Wilanowa. Dawno nas tam nie było, więc widok odremontowanego pałacu, pięknie harmonizujący z błękitnym niebem i kolorowymi liśćmi, był prawdziwą ucztą dla oka. Zakupiliśmy bilety wstępu do ogrodów królewskich (5 zł normalny, 3 zł - ulgowy dla dzieci powyżej lat 7), oderwaliśmy Agusię od błogich marzeń o życiu w pałacu (zapewne obsadziła się w wyobraźni w roli królewny), a Piotrka od kontemplacji plakatu, reklamującego wystawę o Sobieskim i jego rycerzach... I udaliśmy się na warsztaty dla dzieci "Podróże w karecie Jana III Sobieskiego". Jako, że pora była jeszcze wczesna, byliśmy jednymi z pierwszych zainteresowanych - i dobrze, bo dzięki temu mieliśmy więcej czasu na świetną zabawę. Przemiła Pani przełamała pierwsze lody, zapraszając nasze pociechy do rozwiązywania rebusów i zagadek w pomyslowo wydanej książeczce. Dowiedzieliśmy się między innymi, że Król Jan z Królową Marysieńką mieli pięcioro dzieci, królewnę Teresę oraz krolewiczów Jakuba, Aleksandra, Konstantego i Jana, ale że byli rodziną miłą, czułą i dowcipną, nie nazywali ich tymi imionami. Dzieci miały doprawdy niezwykłe przezwiska: Fanfanik, Minionek, Murmurek, Filonek oraz... Pupusieńka! Po zagadkach i rebusach przyszedł czas na twórczość plastyczną - kolorowanie, wycinanie z tektury i ozdabianie karety godnej króla. Gdy nasze karety były już gotowe, wybraliśmy się na spacer po królewskich ogrodach. Buszowaliśmy w złotych liściach, podziwialiśmy barokowe figury bogów greckich i ostatnie jesienne róże, kwitnące na pięknych klombach, ganialiśmy gołębie i kaczki, próbowaliśmy pogłaskać wygrzewającego się na słoneczku arystokratycznego kota i nakarmić szlachetnie urodzoną wiewiórkę. A także dyskutowaliśmy o królach, królowych, królewnych, rycerzach, rycerskości i honorze. Trzeba będzie niedługo (może zimą, gdy pogoda nie będzie zachęcała do długich spacerów) wybrać się na wspólne, rodzinne zwiedzanie wilanowskiego pałacu. Historia magistra vitae, a najlepiej uczyć się przez doświadczenie. Oby więcej takich świetnych lekcji!
niedziela, 26 października 2008, mal_art
Komentarze
majanaboxing
2008/10/27 10:38:47
Och Malwinko - w Wilanowie jest pięknie! :) Pałac i ogrody, posągi bogów.. no ślicznie tam jest. Bylismy wprawdzie w 2005 roku, wiec pewnie wiele się zmieniło, ale klimat na pewno ten sam. Ojej, chyba musze zdjecia odkurzyć i pooglądac sobie :)) Pozdrawiam.
2008/10/27 18:37:43
a ja nie znam WIlanowa, ale lubie mieć te swiadomosć, że jeszcze tyle przede mną, do poznania...
|