|
Blog > Komentarze do wpisu
zajazd szlachecki
Co zrobić z pierwszym od kilku tygodni spokojnym i wolnym od zobowiązań (naukowo-zawodowo-chrzcinowo-towarzysko-Bóg-wie-jakich) weekendem? Możliwości jest wiele. Jedną z najbardziej kuszących wydaje się przespanie całych dwóch dni – niestety nierealne, Najmłodsza uniemożliwia skutecznie przespanie całej nocy, a co dopiero dzionka jasnego. Skoro świt dołącza do niej Średnie i Najstarszy. Trzeba zwlec się z wyra i ewakuować – pozostanie w pozycji horyzontalnej grozi stratowaniem. Larum grają, ułańska szarża po rodzicielskich brzuchach gwarantowana... Chwileczkę... Szarża... Coś nam się kojarzy... I tak oto odpalamy komputer w poszukiwaniu źródła skojarzenia – czyli maila od pewnego Niestrudzonego Tropiciela Wydarzeń Ciekawych. Tropiciel nie byłby sobą, gdyby nie wytropił naprawdę ciekawych propozycji na weekend. Aaaaa, jest! I tak oto, w szybkim tempie (jakby nam na pięty następował zagon tatarski) bierzemy dzieci w jasyr, pakujemy rzeczy potrzebne (i parę niepotrzebnych), ładujemy do bagażnika, liczymy brańców na tylnim siedzeniu, komplet – i wyruszamy. Kierunek: Gołotczyzna – niewielka wieś pod Ciechanowem, miejsce znane nam dotychczas z podręczników do polskiego, tam bowiem żył i tworzył jeden z pozytywistycznych wieszczów, Aleksander Świętochowski. Cel: Trzeci Zajazd Szlachecki organizowany przez Muzeum Szlachty Mazowieckiej. Program w internecie wydaje się dość mało konkretny, ale co tam, jak będzie nudno, to najwyżej pojedziemy gdzieś dalej. Na miejscu okazuje się jednak, że impreza jest doskonała – może nie ma rozmachu inscenizacji bitwy pod Grunwaldem, ale atmosfera świetna. Na scenie furkoczące w żwawym tańcu suknie i płaszcze dam i panów z zespołu Alta Danza – wywołujące u Średniej stan nabożnego skupienia i zachwytu. Tuż obok – konkurs plastyczny i poszukiwanie sakiewki szlachcica. Dalej gratisowe przejażdżki bryczką i strzelanie z łuku oraz karczma z równie gratisowym piwem kozicowym oraz chlebem ze smalcem. Jarmark, na którym można zaopatrzyć swoje ochędóstwo w dobra wszelakie: drewniane talerze, kusze, wełnę uprzędzioną na kołowrotku, kwiatki z bibułki, kiełbasę, smalec, płyty CD z muzyką dawną, tudzież biżuterię. No i oczywiście przechadzający się wokół kwiat rycerstwa – lekkozbrojni, Tatarzy, Szkoci z kompanii najemnych, szlachta zaściankowa. Rycerstwo – jak to rycerstwo – skore do bitki i wypitki, żeby zwykły zajazd na karczmę zaczynać od salwy armatniej to już pewna przesada. Z karczmy, gdzie odgrywano burdę szlachecką, musimy zatem ewakuować się bez zwłoki, nasze dziewczynki nie przepadają za odgłosami wystrzałów, a i Najstarszy jakąś niewyraźną ma minę. Równowagę ducha odzyskujemy przy zbieraniu kasztanów. Zaraz wciąga nas zresztą wir wydarzeń – czyli druga część pokazu tańców dawnych, po której barwny korowód przeszedł w rytm poloneza dookoła ogrodu. Chwilę później przed nami rozpostarły się widoki zwycięskiej armii królestw chrześcijańskich pod Wiedniem, barwnie opisane i odegrane przez aktorów teatru Atlantis. A gdy przed zgromadzonym tłumem stanęła Jej Wysokość Marysieńka Sobieska, odczytująca list JKM Jana III, opisujący wiedeńską wiktorię – radość nasza nie miała granic. Chwilę wcześniej bowiem z rąk królowej (dla niepoznaki zapewne w niepozorne ubranej szaty) nasz syn został obdarowany skrzydłami husarskimi. Prawdziwymi, z tektury. Spotkać prawdziwą królową i jeszcze dostać od niej oręż – splendor to nie lada. Od razu nawet zabijacy tatarscy zrobili się nam niestraszni, ze spokojem zatem oglądamy pokaz pojedynków, prezentację strojów i oręża zgromadzonych szlachciurów. Całe szczęście strzelania z samopałów tudzież armat już nie było. Rozbrzmiewała za to muzyka wrocławskiego zespołu Ovo, łącząca rytmy dawne z folkiem słowiańskim – ukraińskim, białoruskim, bułgarskim... Przy dźwiękach tych pożegnaliśmy się z gościnną Gołotczyzną, obiecując sobie wrócić tu za rok. Naprawdę warto! niedziela, 28 września 2008, mal_art
Komentarze
2008/09/29 01:49:44
Witajcie w gronie blogowiczów! Po tytule widać, że tematów jeszcze przez najbliższe kilkanaście lat Wam nie zabraknie ;-) Piszcie, piszcie, piszcie... Życzę wielu wspaniałych tematów.
No i super, że udało się Wam wybrać na fajną imprezę. pio 2008/09/29 05:25:35
Gratuluję kolejnego blogu "jaremowskiego" :-)
Bardzo fajny tekst o Zajeździe szlacheckim! Żałuję, że tam nie byłem. Pogoda była piękna, a w Warszawie też urządzono ciekawy festyn na Kępie Potockiej. A ja musiałem siedzieć w pracy :-( mk72, to przeczytałeś wszystko w Internecie? Myślałem, że to niemożliwe... Pozdrówka 2008/09/30 11:29:17
a nawet daliście się uwiecznić i teraz jesteście online ;)
www.ciechanowonline.pl/galeria/zoom_image.php?id_phot=1210 2008/10/10 11:31:55
Czytam i w wyobraźni szłam za wami i to wszystko obserwowałam. Cudownie opisane. :)
|
pozdr.
Marcin